 |
Wegetarianie Herbu Zielona Pietruszka - wegetariański portal informacyjno rozrywkowy :)
Portal dla wegetarian. Żyj zdrowo i spotkaj wegetariańskich przyjaciół.
|
|
Cytaty... |
| Autor |
Wiadomość |
petka
Pomogła: 2 razy Posty: 189
|
Wysłany: Sob Cze 02, 2007 00:58 Cytaty...
|
|
|
Bywają czasem takie momenty, że czytamy coś i nagle ogarnia nas chęć, żeby zapisać to właśnie przeczytane zdanie...Bądź mamy takie słowa, które kiedyś do nas przemówiły i chcemy się nimi podzielić...To miejsce przeznaczam właśnie na takie rzeczy...
Zatem śmiało... piszcie... |
|
|
|
 |
truman
2477118

Pomógł: 3 razy Posty: 247 Skąd: początek świata
|
Wysłany: Sob Cze 02, 2007 10:58
|
|
|
"Bywają czasem takie momenty, że czytamy coś i nagle ogarnia nas chęć, żeby zapisać to właśnie przeczytane zdanie...Bądź mamy takie słowa, które kiedyś do nas przemówiły i chcemy się nimi podzielić..."
- Petka
|
|
|
|
 |
owsianka
der rote Kakadu

Pomogła: 2 razy Posty: 198 Skąd: gdziegdzie
|
Wysłany: Nie Cze 03, 2007 12:20
|
|
|
"Młodość jest straszna; to scena, gdzie na wysokich koturnach i w najrozmaitszych kostiumach poruszają się dzieci (ponoć niewinne!) i recytują wyuczone kwestie, które rozumieją tylko w połowie, ale którym są fanatycznie oddane. I historia jest straszna, ponieważ tak często staje się placem zabaw dla młodocianych. "
'Żart' Kundera
"- Fred też jest żołnierzem – powiedziała Holly. – Ale raczej nie postawią mu pomnika. Chodziaż, kto wie. Podobno im ktoś głupszy, tym odważniejszy. A Fred jest dość głupi.
- To ten chłopak, który mieszka piętro wyżej? Nie wiedziałam, że jest żołnierzem. Ale rzeczywiście wygląda na głupiego.
- Nie jest głupi, tylko za czymś tęskni. Strasznie chciałby wszystko obserwować z wewnątrz, a z nosem przyciśniętym do szyby każdy wygląda głupio."
'Śniadanie u Tiffany'ego' Capote
'Tylko niektórzy tubylcy umieli czytać i dlatego boye, skwaterzy i robotnicy na farmie przychodzili do mnie ze swymi listami. Otwierając i czytając wiele takich listów, zawsze dziwiłam się, że ich treść była taka błaha. Popełniałam jednak omyłkę wynikającą z uprzedzenia, któremu ulegają wszyscy cywilizowani ludzie. Równie dobrze ktoś mógłby przykładać wagę do botanicznej klasyfikacji gałązki oliwnej przyniesionej przez gołębia do arki Noego. Bez względu na to, jak ta gałązka wyglądała, miała większe znaczenie od całej arki i wszystkich przebywających na niej zwierząt; ona przedstawiała nowy, zielony świat.
Wszystkie listy krajowców były podobne do siebie, trzymały się niewolniczo ustalonej i uświęconej formuły, brzmiały mniej więcej w ten sposób: „Mój drogi przyjacielu Kamau Morefu. Biorę teraz pióro do ręki – oczywiście w przenośni, bo pisał zawodowy pisarz – aby ci napisać list, bo już od dawna chciałem ci napisać list. Ja mam się bardzo dobrze i spodziewam się, że ty, z łaski bożej, masz się bardzo dobrze. Moja matka ma się bardzo dobrze. Moja żona nie ma się tak dobrze, ale spodziewam się, że twoja żona, z łaski bożej, ma się dobrze”. Potem następowała cała lista imion z krótką uwagą podobnej treści co do każdego z nich, chociaż czasami zdarzały się i rzeczy fantastyczne. Potem list kończył się zwykle tak: „Teraz, mój przyjacielu Kamau, kończę ten list, bo nie mam wiele czasu, aby do ciebie pisać. Twój przyjaciel Ndwetti Lori”.'
'Pożegnanie z Afryką' Blixen
A tak ogólnie, poza zasięgiem literatury, to mam się bardzo dobrze |
|
|
|
 |
va

Pomogła: 3 razy Posty: 484
|
Wysłany: Sob Cze 09, 2007 19:17
|
|
|
a nagośc phosze państwa, jest demagogiczna, jest wphost socjalistyczna, bo i cóż by było, gdyby gmin odkhył, że nasza dupa taka sama ?!
[ Dodano: Wto Cze 12, 2007 00:22 ]
Ale czy warto?
Może nie warto?
Ech, chyba warto...
Tak, tak - warto.
Bardzo to warto.
O, tak - to warto.
Jeszcze jak warto.
[ Dodano: Czw Cze 14, 2007 11:56 ]
Co za ponury absurd ... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem ?
- W nocy sobie śpię, śpię, śpię.
- Ja też, ja też!
- A w dzień sobie chodzę, chodzę.
- I ja, i ja!
- A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
- Ja też, ja też!
- A w dzień sobie chodzę, chodzę.
- I ja, i ja!
- No, śniadanie jem, jem, jem.
- Tak? Tak?
- A w sklepie kupuję, kupuję.
- Tak? Super!
- No, śniadanie jem, jem, jem.
- Tak? Tak?
- A w sklepie kupuję, kupuję.
- Tak? Super!
- Umówił się, umówił, umówił!
- Ja, nie!
- On tak całuje, całuje, całuje!
- Ekstra!
- Umówił się, umówił, umówił!
- Ja, nie!
- On tak całuje, całuje, całuje!
- Ekstra!... |
_________________ a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki |
|
|
|
 |
va

Pomogła: 3 razy Posty: 484
|
Wysłany: Pon Gru 22, 2008 00:09
|
|
|
Władco i mistrzu piękna, cyzelatorze śnieżnych płatków,
niezrównany wymyślaczu rzeczy,
wyposażycielu Ziemi, tak przepysznej i innej niż nudny Księżyc,
dzięki Ci za to wszystko, za ten podarunek.
Ułożyłem modlitwę poranną do Ciebie:
mieści się w niej z dużą dokładnością wszystko, co najistotniejsze.
„Bądź wola Twoja” - tak to się zaczyna.
Siedziałem nad tym, z przerwami, dwa dni. Nie żeby miało być gładkie.
Tyle razy przybywałeś mi na ratunek
w tych moich latach nie do przebycia, czasami nie do życia.
Moim genialnym przyjaciołom pozwoliłeś na samozagładę,
a ja wciąż tu jestem, mocno uszkodzony, ale na chodzie.
Niepoznawalny, tak jak o mnie nic nie wiedzą moje świnki morskie:
jakże bym mógł Cię „kochać”?
Nie, pozwalam sobie tylko na wdzięczność i podziw,
ale za to z pełną ufnością i absolutnie.
Nie mam pojęcia, czy czeka nas ponowne życie.
Nie wygląda to prawdopodobnie
tak z naukowego, jak z filozoficznego punktu widzenia,
ale jasne, że dla ciebie wszystko jest możliwe,
i wierzę tak niewzruszenie w to, że Piotr i Paweł widzieli oznaki Zmartwychwstania,
jak w to, że siedzę w tym oto granatowym fotelu.
Tyle że mógł to być przypadek specjalny
dla ustanowienia ich wiary, od której miało się zacząć.
Cokolwiek może się stać Twoim końcem, przyjmij mój podziw.
Obym mógł aż do śmierci stać wiecznie na baczność,
czekając na najmniejszą drobinę pouczenia czy oświecenia.
Czuję nawet pewność, że znowu mi dopomożesz, Mistrzu wnikliwości i piękna.
3.
Jedyny stróżu spadających gwiazd, strzeż mnie
przed migotem popędliwej żądzy: naucz
widzieć w kobietach siostry i córki. Podtrzymuj
moje doniosłe usiłowania: być mężem, doskonalić rzemiosło.
Nie opuszczaj mnie z nastaniem zwichrowanych godzin;
daj mi zasnąć co noc, snom odbierz twardość,
wytwórz we mnie cierpliwość, której starczy do skończenia pracy,
spraw, bym widział swoje osiągnięcia w rozważnych proporcjach.
Od czasu do czasu obdarz mnie jakimś przyjaznym ramieniem.
Gdy skomlą obolałe nerwy, trzymaj pod kluczem whisky.
Każ treści serca wylewać się w Twoją stronę.
Daj mi stąpać bez trwogi wspólną ścieżką śmierci.
Złoszczę się czasem na córeczkę:
napełnij jej oczy łzami. Odpuść mi, Panie.
Nadaj jedność temu, co różne w mej duszy,
jedyny stróżu bezimiennych i pojedynczych gwiazd.
4.
Jeśli wymawiam Twe imię, czy jesteś obecny? Może.
Nie jesteś w każdym razie nieobecny duchem, jak ja bywam.
Ja jestem tak roztargniony, że musiałem się wyrzec prowadzenia samochodu.
Ty - czuję to - zwracasz uwagę na ludzkie sprawy.
Poprzez stulecia od niektórych błogosławieństw aż się roi,
za to piętrzą się okropności, najlepszych spotykają niepowodzenia:
Sokratesa, Lincolna, Chrystusa z Jego tajemnicą.
Któż Cię w tym wszystkim wyszpera?
poza Izajaszem i Pascalem, dwoma, którzy widzieli.
Nie śmiem prosić o takie widzenie, choć coś z jego łaski
spłynęło na mnie, gdy byłem na samym dnie.
Odmieniłem się wtedy na dobre, stałem się Twój.
Dozorco i Opiekunie! Dojrzyj i roztocz opiekę, bo osaczają nas biedy.
W dzień czy w nocy kroczymy nadzy, wystawiając się na chłostę burz,
na tę czy inną groźbę stracenia hurtem wszystkiego, na zgubna trwogę.
Ześlij każdemu w darze długi płaszcz i trochę adrenaliny.
Który nawiedzasz ulice Angkor Wat,
wskrzeszając tam dawne modły, całą tę glorię, co się rozwiała,
nawiedzaj mnie na rogu Piątej Avenue i Hennepin Street.
Tarczo i świeże źródło! Objawicielu! Nawet i mój.
5.
Święty, o, święty. Potępieni podobno mówią:
„Nigdyśmy nie przypuszczali, że trafimy w to miejsce”.
Jest dla mnie dość jasne, Przyjacielu, że nie ma takiego miejsca
przydzielanego ludziom za niewłaściwe życie lub zło.
Tacy, owszem, staczają się w otępienie, niepamięć. My także,
ci mniej więcej sprawiedliwi - tak to czuję - zasypiamy, bez snów,
na zawsze, podczas gdy światy dalej pędzą w przestrzeń.
Spoczynek - może on jest zwieńczeniem Twoich darów.
Spoczynek lub przemienienie! Jedno lub drugie niech przyjdzie,
kiedy tylko wola Twoja tak zrządzi. Córka i syn
dadzą sobie radę beze mnie, gdy moja praca
dobiegnie, Twoim zdaniem, do końca.
Wdowie po mnie daj siłę, spraw, abym w porze spokoju
zjawiał się coraz rzadziej i rzadziej w jej snach.
Pchniesz nagle jej serce w inną stronę - ufam dotkliwie.
Pozostawiam ją w mądrych Rękach.
Z trwogą spozieram na tę górską ścieżkę,
kędy przyszedł niegdyś Twój cień, Malarzu obłoków
o kształtach przewyższających ich najśmielszy domysł.
Boję się: to moja pierwsza w życiu spowiedź.
Pokochałem Cię, Ojcze, ponownie, a to z dwóch względów:
byłeś dobry dla mnie i zachwycający jako autor,
racjonalny i zarazem pełen pasji. Zstąp we mnie znowu,
tak jak dwakroć odwiedziłeś Azariasza i Mizaela.
Prezesie naszego bractwa, natchnij Swoim żarem
letniość naszych zgromadzeń, nie daj spokoju księdzu
budząc go z ospałości, przez cały tydzień dbaj o nasz porządek;
kochaj moje dzieci, daleką, chorą matkę, dalekiego brata, żonę moją.
Lej oliwę na wszelkie moje wzburzenia, gdy pod Twe dyktando
spisuję w pocie czoła swoje niesforne prace. Ksiądz Hopkins
rzekł: jedyny prawdziwy krytyk literacki to Chrystus.
Daj mi, wyczerpanemu, kłaść się z poczuciem, że to wystarcza.
11.
Germanik w Smyrnie rzucił się na dzikiego lwa,
pragnąc rozstać się jak najprędzej z pełnym bezprawia życiem.
Od ryku tłumu zatrząsł się stadion.
Prokonsul uniósł brwi w zdumieniu.
„Byłem mu sługą lat osiemdziesiąt i sześć,
a nie uczynił mi Pan żadnej krzywdy.
Miałżebym bluźnić Królowi, co mnie zbawił?” -
Polikarp, uczeń Jana, gdy miał iść na stos.
Uczyń i mnie u kresu dni godnym Tej akceptacji,
godnym w stopniu, który mi wtedy wyznaczysz Swoim wyrokiem.
Zanim nastanie rak, zniedołężnienie, obłęd,
obym - modlę się - zdążył ze swoim świadectwem. |
_________________ a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki |
|
|
|
 |
va

Pomogła: 3 razy Posty: 484
|
Wysłany: Pon Gru 22, 2008 00:18
|
|
|
Bo wiesz słońce z deszczem wywołuje tęczę |
_________________ a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|