Strona Główna Wegetarianie Herbu Zielona Pietruszka - wegetariański portal informacyjno rozrywkowy :)
Portal dla wegetarian. Żyj zdrowo i spotkaj wegetariańskich przyjaciół.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
wiersze.
Autor Wiadomość
wish 


Pomogła: 2 razy
Posty: 320
Skąd: wwa
Wysłany: Sob Lip 14, 2007 01:29   

Suyia napisał/a:
wish napisał/a:
Suyia napisał/a:
♥Mój ukochany wiersz!♥

Kot w pustym mieszkaniu
Szymborska Wisława


Umrzeć - tego nie robi się kotu.

Bo co ma począć kot

w pustym mieszkaniu.

Wdrapywać się na ściany.

Ocierać między meblami.

Nic niby tu nie zmienione,

a jednak pozamieniane.

Niby nie przesunięte,

a jednak porozsuwane.

I wieczorami lampa już nie świeci.



Słychać kroki na schodach,

ale to nie te.

Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,

także nie ta, co kładła.



Coś się tu nie zaczyna

w swojej zwykłej porze.

Coś się tu nie odbywa

jak powinno.

Ktoś tutaj był i był,

a potem nagle zniknął

i uporczywie go nie ma.



Do wszystkich szaf sie zajrzało.

Przez półki przebiegło.

Wcisneęł się pod dywan i sprawdziło.

Nawet złamało zakaz

i rozrzuciło papiery.

Co więcej jest do zrobienia.

Spać i czekać.



Niech no on tylko wróci,

niech no sie pokaże.

Już on się dowie,

że tak z kotem nie można.

Będzie się szło w jego stronę

jakby się wcale nie chciało,

pomalutku,

na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.

śliczny, zawsze ryczę :cool:

Nawet teraz? :>

po przeczytaniu :cool:
 
 
va 


Pomogła: 3 razy
Posty: 484
Wysłany: Sob Lip 14, 2007 13:09   

Kot

Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny. Gdy śpi
na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
wyobrazić. Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać
to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek. Jest strasznie
miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją.


Krasnoludki

Krasnoludki rosną w lesie. Mają specyficzny zapach i
białe brody. Występują pojedynczo. Gdyby się dało zebrać
ich garść, ususzyć i powiesić nad drzwiami - może mielibyśmy spokój.


Słoń

Właściwie słonie są bardzo wrażliwe i nerwowe.
Mają bujną wyobraźnią, która pozwala im niekiedy
zapomnieć o swoim wyglądzie. Kiedy wchodzą do wody,
zamykają oczy. Na widok własnych nóg wpadają w
rozdrażnienie i płaczą.
Sam znalem słonia, który zakochał się w kolibrze. Chudł,
nie spał i w końcu umarł na serce. Ci, którzy nie znają natury
słoni, mówili : był taki otyły.

[ Dodano: Sob Lip 14, 2007 10:13 ]
Barańczak Stanisław, Drogi kąciku porad

1.
Drogi kąciku porad, choć z natury
spokojny, wpadam wciąż w depresję, widząc
krew. Późny wieczór, włączam telewizor:
znów akt terroru, trupy dzieci. (KTÓRY
Z NAS, TELEWIDZÓW, NIE ZNA TAKICH ZGRYZOT!)
Snu! (LECZ NIE NASZĄ JEST WINĄ PONURY
I KRWAWY BIEG SPRAW ŚWIATA.) Po raz wtóry:
Chcę spać! (WYSTARCZY SPOKÓJ, KILKA WIZY
U TERAPEUTY.) Wieczna bieganina
sanitariuszy, dym z ruin, kobiety
załamujące ręce: czy świat zapomina
o nas, niewinnych, których nie ciekawi
zło? W rezultacie dręczy mnie, niestety,
bezsenność. (WIĘCEJ SPACERÓW, MNIEJ KAWY.)

2.
Drogi słowniku doktryn filozofów,
proszę o pomoc, bo tracę apetyt,
Gdy przy śniadaniu w twarz skacze z gazety
kościsty głód. (I ZNOWU CZŁOWIEK, ZNOWU
Z PROBLEMEM!) Wynajdź mi system. (KONKRETY
CZYICHŚ TRYWIALNYCH POTRZEB TO NIE POWÓD,
ABY PRZYMNAŻAĆ WIAR WŁASNEGO CHOWU.)
Kto mi przywróci spokój? (Z DAWNYCH ETYK -
STOICYZM.) Jak mam przełknąć bezsens nieszczęść?
Nie mogę jeść, gdy znów na zdjęciu człowiek
irracjonalnie zdycha. Zdrowie jeszcze
stracę, jeżeli nie znajdę zasady
w tej miazdze. Odsłoń mi wiecej, choć słowem,
mów. (NA COŚ WIĘCEJ CZŁOWIEK JEST ZA SŁABY.)

3.
Drogie niebiosa, nie śmiem pytać. (PYTAJ
I NIE MIEJ OBAW.) Jak spytać pustkowie
o własną pustkę? (NA WSZYSTKO ODPOWIEM,
CHOĆ NIE USŁYSZYSZ ANI SŁOWA.) Ty tam
w górze, jakkolwiek mam Cię zwać, jakkolwiek
uprościć, pozwól, niech z czegoś odczytam
znak. (TYLKO STUK WŁASNEGO SERCA.) Rytmem
serca więc, tchu i mrugających powiek
mów mi, co chwilę, że jestem, że jesteś.
(JESTEM.) Nie słyszę. (NIE MA MNIE PRZY TOBIE,
BO JESTEM WSZĘDZIE.) I przez całą przestrzeń
swoich galaktyk, wirów, mlecznych smug
śledzisz ten okruch snu, wprawiony w obieg,
sam? (BÓG JEST TAKŻE SAM.) Bóg też? (TAK, BÓG.)



Barańczak Stanisław, Jeżeli porcelana to wyłącznie taka:

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?


Barańczak Stanisław, Gdyby nie ludzie

Gdyby nie ludzie, gdyby nie istnieli
tak natrętnie, ze swoim łupieżem, paranoją,
wystrzępionymi spodniami, antysemityzmem,
kłopotami w pracy, trwałą ondulacją, skłonnością
do uproszczeń i zadyszki, gdyby wcale
nie trzeba ich było poznawać, przecierających zamglone
okulary, wycierających zamaszyście
buty straszne dziś błoto, ocierających
bezsilną łzę, gdyby nie otwierali przed każdym
tak od razu swoich otłuszczonych serc i wyszmelcowanych teczek
z przetartymi na zgięciach papierami chwileczkę
gdzie ja podziałem to zaświadczenie, gdyby
w ogóle ich nie było, tych zanadto
takich samych i nadmiernie
odmiennych światów z podwyższonym
ciśnieniem, z wygórowanymi
żądaniami panie musisz mi pomóc, zbyt głośno
mówiących, zbyt naocznie
żywych, zbyt dotkliwie
ludzkich, ile łatwiej by się mówiło nic co ludzkie nie jest
_________________
a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki
 
 
wish 


Pomogła: 2 razy
Posty: 320
Skąd: wwa
Wysłany: Sob Sie 11, 2007 16:56   

ten ... czasami pisze wiersze
i jeżeli pismo państwa
dotyczy właśnie tego faktu
to ja informuje uprzejmie
że ja nie przestane
spróbujcie mnie dogonić
spróbujcie mnie złapać
spróbujcie mnie uwięźić
spróbujcie mnie zabić
umarłem
umarłem
umarłem
ja umarłem
normalnie proszę państwa
umarłem

i

proszę nie dotykać
zapalonego słonecznika
doktorze
poparzy pan ręce

nie trzeba zamykać
okien
sowa zaczęła śpiewać
kołysankę Gershwina

to nie luminal
doktorze
to płatki jaśminu

normalni ludzie
nie jedzą
płatków jaśminu
 
 
fjonka 
FauxPas


Pomogła: 7 razy
Posty: 651
Skąd: Koniec Świata
Wysłany: Sob Sie 11, 2007 17:02   

wish napisał/a:

proszę nie dotykać
zapalonego słonecznika
doktorze
poparzy pan ręce

nie trzeba zamykać
okien
sowa zaczęła śpiewać
kołysankę Gershwina

to nie luminal
doktorze
to płatki jaśminu

normalni ludzie
nie jedzą
płatków jaśminu


podoba mi się. bardzo.
_________________
Uwielbiam rozmawiać o niczym.
To jedyne, o czym wiem wszystko.
 
 
 
va 


Pomogła: 3 razy
Posty: 484
Wysłany: Nie Sie 12, 2007 00:27   

vide 1 post :wink:

a może dusze to druciki
od głów do stóp
i mają w sobie korytarzyki
z bytości w będziość


/

PÓŁZNAJOMA
pierwszy raz
z prowincji
- wy tak specjalnie puszczacie smutną muzykę jak ja jestem
- to bach
- wy specjalnie, żebym płakała
- żeby pani? to Bach
- żeby mnie wygnać
_________________
a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki
 
 
wish 


Pomogła: 2 razy
Posty: 320
Skąd: wwa
Wysłany: Nie Sie 12, 2007 23:24   

tak, vide:) ukłon za perełkę:P

[ Dodano: Czw Sie 30, 2007 19:58 ]
Teraz pakujesz do walizki kosmetyki,
resztki perfum które dostałaś na gwiazdkę trzy,
lub cztery lata temu, od chłopca, którego imię przepadło gdzieś
w zakurzonym archiwum pamięci. Powietrze
jest pełne trzasków i zakłóceń. Chwila nieuwagi
mogła kosztować cię parę tysięcy polskich nowych złotych,
ale znalazłaś bilet w kieszeni jesiennej kurtki. Nie weźmiesz jej,
gdyż ubranie na przyszły jesienno – zimowy sezon, kupisz już na miejscu.
Tam, kochana.

I nie jest ważne, co to za miejsce, i gdzie wylądujesz,
Heatrow, New York I, czy Dublin, ale milczenie
całego mieszkania, cicha stypa przed burzą łez. Majtki,
staniki, spódnice (4), spodnie (6), bluza (ta niebieska), sprawdzasz
listę, a z każdym punktem stygnie radość, jak poranna kawa,
bo przecież nie pijesz kawy na pusty żołądek. A może – z kuchni
krzyczy mama – weźmiesz ogórki, jest słoik! Tam nie będziesz miała
dobrych ogórków. Ma na myśli polskie. Nie mamo, nie – odpowiadasz
i ciszej, jeszcze ciszej mówisz – nadbagaż. Kochana, a niebo?

Niebo jest czyste, błękitne i wciąż tak samo odległe.
Wyobrażasz sobie start i wejście tak ostro do góry,
że ciśnienie wbija pasażerów w fotele i naraz ze wszystkich stron,
kłęby chmur, szron osiada na okienkach i choć temperatura wewnątrz
maszyny nie zmienia się, jest jednak zimnej. Kochana nie martw się,
samolot w końcu wchodzi w stratosferę i wszystko: chmury, szron,
ziemia i rodzina, twój pokój, płyty Cd i karta Sim, którą miałaś wziąć na pamiątkę,
zostaje w dole, trochę za tobą. I jest tylko przestrzeń z delikatnie zarysowanym
krzywym marginesem horyzontu, a nad nim
piękny, jasny księżyc na jasnym tle.

Kochana, teraz musisz się ocknąć, tak mi przykro. Przez pół nocy wymiotowałaś
powtarzając: przepraszam, przepraszam, przepraszam – ktoś trzymał cię za włosy.
Masz takie zmęczone oczy, jesteś blada, dłonie mocno zacisnęłaś na udach. Przestań.
Wstajesz, zapinasz walizkę i idziesz do łazienki.
Spod szafki wyciągasz wagę, stajesz i: 52 kilo (trzeba chyba
coś zrzucić), schodzisz, bierzesz walizkę i stajesz ponownie,
więc co jeszcze może pomieścić? Może pamiętnik, książkę,
lub pluszowego zajączka? Cokolwiek
weźmiesz, idąc rękawem do samolotu, samotna w tłumie,
porazi cię to, że (i nie jest ważne, naprawdę, czy jesteś
chłopcem, czy dziewczynką i dokąd lecisz, i czy zginiesz w Afganistanie,
czy w Irlandii, w Tesco pod puszkami groszku) wszystko, co jest cenne
zostawiasz przed linią odprawy. Cały ten burdel, do którego bądź, co bądź
czujesz sympatię. I mnie, kochana, mnie. Pamiętasz jeszcze moje imię?
Po dwudziestu czterech latach kochana,
kochana polsko.

Kuba Przybyłowski
 
 
va 


Pomogła: 3 razy
Posty: 484
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 02:18   

Do Marianny Buttrich


Już od roku usiłuję
napisać do Ciebie list.
Ale
szarańcza moich myśli
jest nieprzetłumaczalna.

Nieprzetłumaczalni są dyżurni
pilnujący moich słów i gramatyki.

Nieprzetłumaczalne są moje godziny
na Twoje godziny.

Czarny bez za oknem.
Porozpinane bramy. Pożółkłe niedopałki dnia.
Martwe oko w wizjerze
o szóstej nad ranem.

Nieprzetłumaczalny jest Rilke.
Die Blatter fallen, fallen...
Wir alle fallen...

Mam Ci tyle do powiedzenia
ale
tunel nadciąga
na mój spóżniony pociąg.

Słychać przeciągły gwizd.

Jestem zmęczona, Marianno,
wyjeżdżam na wypoczynek
w trójkąt bermudzki.
_________________
a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki
 
 
wish 


Pomogła: 2 razy
Posty: 320
Skąd: wwa
Wysłany: Czw Wrz 13, 2007 20:47   

a propo dołów.. wczoraj przeczytałam wiersz który wbił mnie w ziemię, pisany w tzw.dołku, piękny
nie mam niestety
 
 
fjonka 
FauxPas


Pomogła: 7 razy
Posty: 651
Skąd: Koniec Świata
Wysłany: Pią Wrz 21, 2007 01:10   

Marcin Świetlicki - Źlenie

- dla Nosowskiej -

Złe mi się. Złe mi się.
Złe mi się śni.
Siedzi na krześle.
Patrzy mi w pępek
od wielu dni.
Złe mi się. Złe mi się.
Złe mi się śni.

Wąchałem złe.
Złe brzydko pachnie.
Złe patrzy na mnie
oczkiem gołębim.
Złe trochę na mnie.
Złe bardzo mnie mnie.
Złe mi się źli.

Złe mi ssie. Złe mi ssie.
Złe mi się śni.
Złe złości mi się.
Złe mi złorzeczy.
Złe rzeczy złe
robi mi.
Złe mi się śni.

Dotknąłem złe.
Złe jest szorstkie.
Złe ma zgrubienia,
guzy i krosty.
Złe złe ma węzły
i w źle źli się zły.
Złe mi się źli.

Złe jest wszeteczne,
lecz nie jest wieczne.
Choć złe się pętli,
to się rozpętli.
Rozwiązłe złe się
rozwiąże przecież
i zezłomuje samo się.

Złe się zemnie
i zejdzie ze mnie. Tak.
Złe się samo zniesie i sczeźnie.
Tak. Samo zje się i zje je
przyszła jesień, tak, tak
i przyszły poniedziałek je zje,
tak, tak, tak chcę, tak musi być, tak.
_________________
Uwielbiam rozmawiać o niczym.
To jedyne, o czym wiem wszystko.
 
 
 
va 


Pomogła: 3 razy
Posty: 484
Wysłany: Wto Paź 02, 2007 11:18   

Lubię te rozmowy po świt prowadzone-
Na maleńkim stoliku szklanki wystudzone,
Nad czarną kawą cienkie, wonne smużki pary,
Kominek rozbuchany zimowym ciężkim żarem,
Wesoły ostry ton literackiego żartu
I to pierwsze spojrzenie, bezradne, nieodparte.

[ Dodano: Czw Paź 25, 2007 23:09 ]
Dziękuję ci że nie jest wszystko tylko białe albo czarne
za to że są krowy łaciate
bladożółta psia trawka
kijanki od spodu oliwkowozielone
dzięcioły pstre z czerwonom plamą pod ogonem
pstrągi szaroniebieskie
brunatnofioletowa wilcza jagoda
złoto co się godzi z każdym kolorem i nie przyjmuje cienia

policzki piegowate
dzioby nie tylko krótkie albo długie
przecież gile mają grube a dudki krzywe
za to
że niestałość spełnia swe zadanie
i ci co tak kochają że bronią błędów
tylko my chcemy być wciąż albo - albo
i jesteśmy na złość stale w kratkę

Jan Twardowski
_________________
a wszystkie kasztany smakują jak magdalenki
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group