Strona Główna Wegetarianie Herbu Zielona Pietruszka - wegetariański portal informacyjno rozrywkowy :)
Portal dla wegetarian. Żyj zdrowo i spotkaj wegetariańskich przyjaciół.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
mięso zżera mięsożerców
Autor Wiadomość
wish 


Pomogła: 2 razy
Posty: 320
Skąd: wwa
Wysłany: Wto Cze 17, 2008 19:11   mięso zżera mięsożerców

Nasze upodobanie do potraw zwierzęcych zaczyna właśnie przekraczać możliwości produkcyjne ziemi. Mięsożerność stanowi zagrożenie. Grozi nam głód, brud i epidemie

Zostałem odeskortowany do zakładów przetwarzających kacze mięso – amerykański reporter Paul Roberts relacjonuje na łamach pisma „Seed” swoją wizytę w chińskim mieście Weifang. – Mogę dzięki temu zobaczyć ostatni krok naprzód, jaki uczyniły Chiny. I to robi wrażenie. W ogromnym, nieskazitelnym pomieszczeniu rzędy robotników w czystych fartuchach i siatkach na włosach sprawnie i metodycznie rozkrajają ptaki na taśmie mechanicznej z prędkością 3100 sztuk na godzinę”.
Ta fabryka – oraz dziesiątki innych, jakie powstają w Chinach i Indiach – obalają największy chyba mit o ludziach Wschodu – że to z natury i z przekonania wegetarianie. Bo przecież Budda, reinkarnacja, filozofia i tak dalej. – My, Chińczycy, zawsze uważaliśmy jedzenie zwierzęce za lepsze – przyznaje Yang Xiao Guang z Chińskiego Towarzystwa Odżywiania. – Ale nie mieliśmy pieniędzy, by je kupić.

Wszyscy chcą jeść mięso
Od roku 1970 konsumpcja mięsa w Chinach wzrosła trzykrotnie. W południowej i wschodniej Azji średnie dzienne spożycie mięsa wynosi 112 gramów na osobę. W krajach rozwiniętych to 224 gramy. W roku 2001 na świecie wyprodukowano łącznie 229 milionów ton mięsa. Szacuje się, że w 2050 roku będzie to 465 milionów ton. Ten wzrost odbędzie się głównie dzięki wzbogaceniu krajów rozwijających się, takich jak Chiny, Indie czy Brazylia. Ale i w Polsce obserwuje się coraz większe upodobanie do mięsa, choć nie na tak wielką skalę jak w Azji czy Ameryce Południowej. – W 1990 roku jeden Polak zjadał rocznie około 68,8 kilograma mięsa – informuje „Przekrój” Łukasz Dominiak ze związku Polskie Mięso. – W 2007 roku było to 74,3, a w 2008, jak się szacuje, będzie blisko 75,5 kilograma.
Problem polega na tym, że powierzchnia, którą trzeba przeznaczyć na wyprodukowanie jedzenia mięsnego, jest kilkakrotnie większa niż na pokarmy roślinne. Nasze upodobanie do mięsożerności wymaga utrzymywania gigantycznych stad zwierząt hodowlanych. Na ich potrzeby zajęto już jedną trzecią ziemskich lądów! To głównie pastwiska. Ale również jedna trzecia ziemi ornej jest przeznaczana na produkcję paszy. Potrzeba jej już tyle, że nawet Chiny – do 1993 eksporter soi na potrzeby kurczaków i świń – nie są w stanie same dla siebie jej wytworzyć. Muszą ją importować z Brazylii.
Import rozpoczęły też Indie, Republika Południowej Afryki i inne kraje rozwijające się. Z kolei Unia Europejska, w której bydło karmiono mączką zwierzęcą, musiała tego zakazać ze względu na rozwój choroby szalonych krów. W efekcie roczny import soi poszybował z trzech do 11 milionów ton.

Praludzie – bardziej hieny niż lwy
Skąd się wzięło nasze upodobanie do mięsa? – Lubimy to, co pomagało nam przetrwać w przeszłości – wyjaśnia „Przekrojowi” profesor Marek Konarzewski z Uniwersytetu w Białymstoku, autor książki „Na początku był głód” o ewolucyjnych korzeniach naszej diety.
Prawdopodobnie zmiana upodobań naszych przodków miała miejsce jakieś trzy miliony lat temu. To wtedy roślinożerny australopitek opuścił lasy i powędrował na sawannę, która oferowała mniej owoców, ale więcej zwierzyny łownej. – Praludzie nie tylko lubili mięso, oni wprost uwielbiali zwierzęcy tłuszcz – opowiada profesor Konarzewski. – Łamali kości, żeby wyssać z nich szpik. Rozbijali czaszki, by wydobyć mózg ofiar. Te dawne nawyki zostawiły w nas ślad – zamiłowanie do tłustych potraw.
Pomogły nam też przekształcić się w takich, jakimi dziś jesteśmy. Wysokokaloryczna i pełna białek dieta pozwoliła praludziom utrzymać większe ciała. Ale nade wszystko dała możliwość rozwoju mózgu. Potrzebuje on kwasów tłuszczowych, których najlepszym źródłem były ciała zwierząt. – W warunkach naturalnych prawie nie istnieje tłuszcz roślinny – dodaje profesor Konarzewski. – Wiele lat musiało minąć, zanim ludzie nauczyli się go wydobywać.
Przez setki tysięcy lat głównym źródłem tłuszczu i białek pozostawał więc pokarm zwierzęcy. To on dawał energię do walki i budulec dla ciała. – Przy czym nie było to wyłącznie mięso dużych zwierząt – mówi profesor Konarzewski – ale też jaja, bezkręgowce czy małe ssaki i ptaki. Dziś najbardziej nas odstręcza myśl, że praludzie nie gardzili padliną. Ale tak chyba było. Swoimi zwyczajami bardziej przypominali hieny niż lwy.

Homo w supermarketach
Problem w tym, że te „hieny” z upodobaniami sprzed tysięcy lat dziś żyją w całkiem odmiennych warunkach. By zdobyć mięso, nie muszą uganiać się za antylopą ani przemierzać dziesiątków kilometrów w poszukiwaniu padliny. Ich wysiłek ogranicza się do pchania wózka w supermarkecie. Za jego zawartość płacą nie męczącym bieganiem po sawannie, ale długimi godzinami spędzonymi na krześle przed komputerem. – Wciąż jemy tyle samo tłustego mięsa, ile nasi przodkowie, ale już nie zużywamy zawartych w nim kalorii – wyjaśnia profesor Konarzewski. – Gdybyśmy chcieli dorównać pierwotnym ludom, powinniśmy codziennie przebiegać kilkanaście kilometrów. Nielicznych stać na taki wysiłek.
Kalorie, które spożywamy wraz z mięsem, zaczynają nam się odkładać w postaci coraz liczniejszych fałdek na brzuchu. Jeszcze gorsze jest to, czego nie widać gołym okiem. Cukrzyca, miażdżyca, choroby serca i nowotwory.
Mięso może też być siedliskiem chorób zakaźnych. Zwłaszcza niedogotowane. W nim czają się bakterie salmonellozy, pasożytnicze przywry czy włośnie. Zarazkom zawsze sprzyja duże zagęszczenie ofiar. A taka sytuacja zaistniała wśród ludzi, którzy zamieszkali w miastach, oraz wśród ich zwierząt stłoczonych w coraz większych oborach i chlewach. To prawdziwy raj dla epidemii. Tym bardziej że – jak pisze Jared Diamond w książce „Strzelby, zarazki, maszyny”– „zwierzęta takie jak krowy i świnie już w momencie udomowienia były nosicielami chorób epidemicznych czekających tylko na dogodną okazję, aby przenieść się do naszych orga-nizmów”. Tak zrobił wirus księgosuszu, który u ludzi zyskał miano wirusa odry. Od krów przejęliśmy ospę i gruźlicę. Świnie dały nam grypę i krztusiec, a ptaki – malarię. Również dżuma i cholera to choroby odzwierzęce.
Przełom XX i XXI wieku przyniósł kolejną falę epidemii. Często pojawiają się właśnie tam, gdzie gwałtownie rozwija się przemysł mięsny. W 2002 roku w Chinach na ludzi przeskoczył wirus SARS. Prawdopodobnie pochodził z cywet – ssaków, które w połud-niowej Azji uważane są za przysmak. Ptasia grypa pojawiła się w 2003 roku na fermie drobiowej w Korei Południowej.

Mięso bez zwierząt
Gigantyczna liczba bydła, drobiu i trzody, którą hoduje się, by zaspokoić gusta mięsożerców, jest też największym źródłem zanieczyszczeń wody. By wykarmić „żywe mięso”, trzeba intensywnie nawozić pola. Połowa związków fosforu i azotu, które trafiają do rzek i jezior, pochodzi właśnie z produkcji zwierzęcej. Fermy wyrzucają też do środowiska tony padliny, mnóstwo antybiotyków, hormonów i pestycydów. W krajach rozwiniętych ten proceder jest częściowo pod kontrolą. Duże polskie firmy przetwórstwa mięsnego zarzekają się, że nie trują środowiska. Małych często nikt nie sprawdza. A o tym, co dzieje się w chińskich zakładach, prawdę mówiąc, niewiele wiadomo. Państwo Środka prawdopodobnie broni środowiska równie dobrze jak praw człowieka.
Niezależnie od miejsca, gdzie są hodowane, zwierzęta wydzielają mnóstwo gazów cieplarnianych. Autorzy raportu opublikowanego we wrześniu 2007 roku w czasopiśmie „The Lancet” donoszą, że aż 35 procent globalnej emisji tych związków pochodzi z rolnictwa. Z tego większość to efekt produkcji zwierzęcej. Gigantyczne ilości odchodów rozkładają się i fermentują, wydzielając dwutlenek węgla i metan. Przeżuwacze, na przykład krowy, tworzą metan podczas fermentacji w swoim czterokomorowym żołądku. Szacuje się – czytamy w „The Lancet” – że zwierzęta odpowiadają za „około 9 procent globalnej emisji dwutlenku węgla, plus 35–40 procent emisji metanu i 65 procent tlenków azotu. Te dwa ostatnie powodują dużo większy efekt cieplarniany (...) niż dwutlenek węgla”.
Jak sobie z tym poradzić? Dietetycy radzą, by zmniejszyć ilość mięsa w jadłospisie. Może to nam nawet wyjść na zdrowie. – Propagujemy półwegetarianizm – mówi „Przekrojowi” doktor Agnieszka Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. – W takim systemie mięso jemy co drugi dzień. W pozostałe dni zapotrzebowanie na pełnowartościowe białko zaspokajamy, dodając do posiłków ryby i rośliny strączkowe. A jeśli już zdecydujemy się na mięso, to z kur i indyków, bo jest chudsze i zawiera mniej cholesterolu. Do tego hodowla drobiu daje mniej gazów cieplarnianych, choćby z tego względu, że kurczaki mają prostszy układ pokarmowy, w którym fermentacja jest mniej intensywna niż w wielkich, czterokomorowych żołądkach krów.
Pojawiły się też pomysły, by wytwarzać mięso bez zwierząt. Na czym to będzie polegało? Komórki macierzyste umieszcza się w laboratorium i odżywia, by wyrosły w tkankę mięśniową. Tak powstaje – zależnie od upodobań klienta – bezzwierzęca wołowina, wieprzowina czy mięso drobiowe. Jeśli ludzie zaakceptują taki produkt, za jednym zamachem rozwiąże to postulaty dietetyków, ekologów i obrońców praw zwierząt. Bo nie ma co liczyć na to, że kiedykolwiek ludzie zrezygnują z jedzenia mięsa. – My po prostu jesteśmy wszystkożercami, a więc potrzebujemy też mięsa – twierdzi profesor Konarzewski. – Choć, owszem, jak się zastanowić nad konsekwencjami, to gdy podnosimy do ust kęs mięsa, powinny nam zadrżeć ręce.

Wojciech Mikołuszko
"Przekrój" 24/2008
 
 
3dmund 
Site Admin
Modrzew


Pomógł: 3 razy
Posty: 720
Skąd: Centrum galaktyki
Wysłany: Wto Cze 17, 2008 19:27   Re: mięso zżera mięsożerców

wish napisał/a:

– Praludzie nie tylko lubili mięso, oni wprost uwielbiali zwierzęcy tłuszcz – opowiada profesor Konarzewski. – Łamali kości, żeby wyssać z nich szpik. Rozbijali czaszki, by wydobyć mózg ofiar. Te dawne nawyki zostawiły w nas ślad – zamiłowanie do tłustych potraw.
Pomogły nam też przekształcić się w takich, jakimi dziś jesteśmy. Wysokokaloryczna i pełna białek dieta pozwoliła praludziom utrzymać większe ciała. Ale nade wszystko dała możliwość rozwoju mózgu. Potrzebuje on kwasów tłuszczowych, których najlepszym źródłem były ciała zwierząt. –


Zaraz sobie wszamam kostke smalcu, może zmądrzeję :mrgreen:
_________________
Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
 
 
 
truman 
2477118


Pomógł: 3 razy
Posty: 247
Skąd: początek świata
Wysłany: Nie Sie 03, 2008 22:52   

Cytat:
W warunkach naturalnych prawie nie istnieje tłuszcz roślinny – dodaje profesor Konarzewski. – Wiele lat musiało minąć, zanim ludzie nauczyli się go wydobywać.


:shock:

emmmm

:570:

no taaak
zapomniałem...
rośliny zaczęły wytwarzać kwasy tłuszczowe gdy tesko wynalazło butelki do oleju...
 
 
3dmund 
Site Admin
Modrzew


Pomógł: 3 razy
Posty: 720
Skąd: Centrum galaktyki
  Wysłany: Pon Sie 04, 2008 22:42   

No tak, a Chińczycy automaty do łupania słonecznika i orzeszków ;)

Swoją drogą, skoro kiedyś ludzie jedli mniej białka, mniej tłuszczów i pewnie mniej węglowodanów to jak oni żyli? Błonnikiem? :D
_________________
Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
 
 
 
Uboot 
Die Zündkerze


Pomógł: 2 razy
Posty: 108
Skąd: Oberschleissen
Wysłany: Wto Sie 19, 2008 09:29   Re: mięso zżera mięsożerców

wish napisał/a:

– Praludzie nie tylko lubili mięso, oni wprost uwielbiali zwierzęcy tłuszcz – opowiada profesor Konarzewski. – Łamali kości, żeby wyssać z nich szpik. Rozbijali czaszki, by wydobyć mózg ofiar. Te dawne nawyki zostawiły w nas ślad – zamiłowanie do tłustych potraw.
Pomogły nam też przekształcić się w takich, jakimi dziś jesteśmy. Wysokokaloryczna i pełna białek dieta pozwoliła praludziom utrzymać większe ciała. Ale nade wszystko dała możliwość rozwoju mózgu. Potrzebuje on kwasów tłuszczowych, których najlepszym źródłem były ciała zwierząt. –


coż ,chyba cos w tym jest ze z malpiatek lazacych po drzewach stalismy sie tym kim jestesmy,polowanie na zwierzeta min spowodowalo potrzebe kombinowania jak je złowić-rozwoj techniki .....
_________________
"Moi marynarze okrętów podwodnych....Walczyliście jak lwy......"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group